Świat
"Mamy rok 2XXX, nadeszły okropne czasy... Wśród ludzi zapanowała panika, kiedy z jednego laboratorium wydostał się okropny wirus. Z początku nieszkodliwe objawy takie jak osłabienie, ale po dwóch dniach człowiek umierał w okropnych męczarniach. Jego mózg został wyniszczony, a ciało gniło w zastraszająco szybkim tempie. Po tygodniu, ciało ożywało z powrotem, stąd miano żywych trupów. Co się później okazało, wirus rozprzestrzeniał się drogą kropelkową, ludzie szybko stali się ofiarami. Media ogłaszały głośno stan tragedii światowej, jednak większość ignorowała zalecenia...
Teraz minęło kilka miesięcy. Po świecie zapewne krążą niewielkie cząstki prawdziwych ludzi... Żywe trupy opanowały świat. Muszę odnaleźć lekarstwo. Trzeba ocalić ten świat...
MDA, 2XXX, 04, 11
Trust no one"
"Na szczęście przemyślałam wszystko i wiedziałam, że noszenie ze sobą zawsze Instaxa było dobrym pomysłem. Kiedy chodziłam po Nowym Jorku, udało mi się sfotografować wiele miejsc, aby potem to umieścić w moim dzienniku. Miasto jest opustoszałe, obrośnięte grzybem i śmierdzi tutaj martwymi ludźmi. Im wchodzi się głębiej centrum, tym jest gorzej. Jestem pewna, że widziałam parę śladów po ludziach, jednak nie wiedziałam, gdzie się ukryli. Na pewno są inni ocalali, ale nie wiem kiedy ich odnajdę. Teraz skupiłam się na poszukiwaniu zapasów i robieniem zdjęć naszego nowego, okropnego świata.
MDA, 2XXX, 04.15
Trust no one"
"Sklepy kawałek od wodnych terenów były obrośnięte. Pełno drzew oraz dziwna, unosząca się u szczytów biurowców mgła. Z początku myślałam, że to może pogoda, ale mijało wiele czasu, a ta mgła nie zmieniała się. Nie była większa, czy mniejsza, nadal była taka sama, ba, prawie w ogóle się nie unosiła. Kiedy biło zza niej słońce, wydawała się być nawet lekko zielonkawa. Zaczęłam podejrzewać, że ta dzielnica obfituje w dziwnego rodzaju mutanty i dobrze myślałam. Po użyciu lornetki, zauważyłam między budynkami kilka nowych mutacji, które wydzielały z siebie bardzo dziwne gazy. Nie zbliżałam się, od razu wycofałam się z tamtego miejsca po krótkiej obserwacji i zrobieniu zdjęcia."
"Tak jak myślałam, przedmieścia były w okropnym stanie. Powybijane okna, pełno szwendaczy, a co najważniejsze, domy były opuszczone, a w nich było wiele rzeczy, jakie przeniosłam do swojej bazy. Koce, ubrania, jedzenie, naczynia, detergenty. Bardzo wiele z nich było z długą datą ważności, co tylko mi pomagało. Dzięki temu, po udokumentowaniu większości z tych rzeczy, będę mogła odpuścić sobie dłuższe wypady na jakiś czas. Same plusy, przynajmniej na razie. Widziałam tutaj parę zwierząt zakażonych. Czyli one też mogły cierpieć..."
"To miejsce było jednym z dziwniejszych na jakie natrafiłam. Szłam spokojnie przedmieściami, gdzie nagle odnalazłam większe bloki, a wraz z tym mur. Nie przypominałam sobie, że on tam był, ale ta część miasta była dość nowa. Możliwe, że było to więzienie. Gdyby było tam więcej ludzi, może są tam sami ocalali. Skoro teren jest całkowicie odizolowany, moje przypuszczenia mogą być prawdziwe. Na wieżach nikogo nie było, ale nadal głęboko wierzę w to, że tam są inni. Udało mi się zrobić zdjęcie i musiałam uciekać. Zombie było coraz więcej, a mój plecak był bardzo ciężki.
MDA, 2XXX, 04.24
Trust no one"
"Udało mi się dostać do centrum. Miejsce wygląda co najmniej jak po katastrofie naturalnej. Burzowe chmury ciągle przysłaniają niebo, a zombie jakie poruszają się tutaj, są inne. Śmierdzą, wydają z siebie dziwne dźwięki. Stąd dałam im miano Płaczków. Dojrzałam jeszcze, jak chowają się w kanałach, prawdopodobnie lubią ciemność i wilgoć. Płaczków jest równie dużo ile szwendaczy na ulicach. Zapewne jest to znana mutacja... Nie wiem co jeszcze może się wydarzyć, miasto jest w okropnym stanie..."
"W centrum znalazłam dom. Stary dom, który widocznie stał tu długo, a nawet przed apokalipsą był niezamieszkany. Znalazłam tam wiele rzeczy, które od razu postanowiłam przynieść do domu. Była tam między innymi farelka, dużo puszek z jedzeniem oraz wiele innych rzeczy. Cały dom wyczyściłam z potrzebnych rzeczy. Myślałam, że nie będzie tutaj nic, bo inni ocalali byli już tutaj. Możliwe, że boją się jeszcze wychodzić... Ja musiałam wyruszyć. Musiałam..."
"Tego szukałam. Laboratorium i szpitala, gdzie mogłam znaleźć leki i wszystkie rzeczy, jakie będą mi potrzebne do zrobienia szczepionki. Tak, podjęłam się tego zadania. Wiedziałam, że nikt inny tego nie zrobi. Chciałam zrobić wszystko co mogłam, aby uratować świat od katastrofy. Miałam cichą nadzieję, że ktoś tam jednak będzie. Jednak spotkałam tam jedynie zombie... Od razu je zabiłam, ale korzystając z okazji, rozczłonkowałam jednego z nich, chowając szczątki do specjalnych, medycznych opakowań. Wiedziałam, że przyda mi się to w badaniach.
MDA, 2XXX, 05.02
Trust no one."








Komentarze
Prześlij komentarz